Liturgia Hermesa – rytuał, który nie błaga Boga, lecz przemienia człowieka
Liturgia i Rytuał
21 lip
Kiedy słyszymy słowo „liturgia”, bardzo często pierwsze skojarzenie prowadzi nas do kościoła, kapłana stojącego przed ołtarzem, ustalonych modlitw, gestów i odpowiedniej kolejności wykonywanych czynności. W zasadzie nie jest to skojarzenie błędne, lecz jest mocno ograniczone, ponieważ liturgia nie należy wyłącznie do jednej religii, jednego wyznania ani jednego obrazu Boga. Liturgia jest świętym porządkiem działania, w którym słowo, gest, światło, zapach, milczenie i świadomość człowieka zostają ustawione w taki sposób, aby mogło wydarzyć się coś więcej niż zwykłe wypowiedzenie modlitwy.
W przypadku Hermesa sprawa staje się jeszcze bardziej złożona, ponieważ nie istnieje jedna księga zatytułowana „Liturgia Hermesa”, w której ktoś dokładnie rozpisałby, kiedy zapalić świecę, ile razy wypowiedzieć wezwanie i w którą stronę należy się odwrócić. Elementy tej liturgii odnajdujemy rozsiane po tekstach hermetycznych, między innymi w Corpus Hermeticum, Asclepiusie, Modlitwie Dziękczynnej oraz w niezwykle ważnej Rozprawie o Ósmej i Dziewiątej Sferze. Nie mamy więc do czynienia z jednym sztywnym obrzędem, lecz z całym systemem duchowego działania, w którym człowiek stopniowo wycofuje świadomość ze świata zewnętrznego, przekracza własne ograniczenia i zwraca się ku Boskiemu Umysłowi. ównież wyłącznie o Hermesie znanym z mitologii greckiej, szybkim posłańcu bogów, patronie podróżnych, kupców, mówców, złodziei i tych wszystkich, którzy poruszają się pomiędzy granicami. Hermes Trismegistos jest postacią znacznie szerszą. Jest nauczycielem, pośrednikiem, objawicielem boskiej wiedzy, a zarazem obrazem człowieka, który nauczył się słuchać tego, co przemawia ponad zwyczajnym umysłem. Jest tym, który otrzymał światło poznania, lecz nie zatrzymał go dla siebie, tylko przekazał je dalej tym, którzy byli w stanie usłyszeć.
Liturgia rozpoczyna się wcześniej niż rytuał
Problem zaczyna się wtedy, kiedy człowiek sądzi, że liturgia rozpoczyna się dopiero w momencie zapalenia świecy. W rzeczywistości zaczyna się ona znacznie wcześniej, ponieważ pierwszym ołtarzem jest umysł, pierwszym kadzidłem jest oddech, a pierwszą ofiarą to wszystko, co na czas obrzędu musi zostać odłożone. Nie chodzi tutaj o odrzucenie codziennego życia ani udawanie, że materia jest czymś nieczystym. Chodzi o chwilowe zatrzymanie ruchu, który bezustannie rozprasza świadomość człowieka.
W pierwszej księdze Corpus Hermeticum Hermes znajduje się w stanie głębokiego skupienia, a jego zmysły zostają wyciszone. Dopiero wtedy objawia mu się Poimandres, Boski Umysł, który pyta, czego Hermes pragnie się nauczyć. Nie pojawia się dlatego, że Hermes wypowiedział przypadkową formułę znalezioną w internecie. Pojawia się wtedy, gdy jego świadomość została przygotowana na przyjęcie nauki, ponieważ w hermetyzmie samo pragnienie wiedzy nie wystarczy. Człowiek musi jeszcze stworzyć w sobie przestrzeń, w której wiedza będzie mogła się objawić. ermesa nie powinna rozpoczynać się od krzyku, gwałtownego przywoływania ani od wydawania rozkazów światu duchowemu. Powinna zaczynać się od ciszy. Nie od pustki rozumianej jako brak, lecz od ciszy nasyconej oczekiwaniem. To właśnie w takiej ciszy umysł przestaje być jedynie narzędziem analizowania codziennych problemów, a zaczyna przypominać zwierciadło, w którym może odbić się światło Nous.
Nous, czyli Boski Umysł
Nie da się zrozumieć liturgii Hermesa bez pojęcia Nous. Najprościej można byłoby powiedzieć, że jest to Boski Umysł, lecz takie tłumaczenie nadal nie wyczerpuje jego znaczenia. Nous nie jest myślą Boga w takim sensie, w jakim człowiek myśli o tym, co zrobi jutro, co zje albo komu odpowie na wiadomość. Jest zasadą poznania, świadomością poprzedzającą wszystkie indywidualne umysły, światłem, dzięki któremu cokolwiek może zostać rozpoznane.
Człowiek uczestniczy w Nous, lecz bardzo często nie jest tego świadomy, ponieważ utożsamia się wyłącznie z własnymi emocjami, wspomnieniami, lękami, potrzebami i reakcjami. W liturgii Hermesa nie chodzi więc o sprowadzenie Boskiego Umysłu z jakiegoś odległego miejsca. Chodzi o odsłonięcie tego, co zostało przykryte przez chaos wewnętrzny. To ogromna różnica, ponieważ rytualista nie próbuje zmusić Boga do przybycia, lecz przygotowuje siebie, aby zauważyć obecność, która nie była nieobecna nawet przez chwilę.
Właśnie dlatego hermetyczna modlitwa różni się od zwykłego proszenia. Oczywiście człowiek może prosić o pomoc, ochronę czy zrozumienie, lecz ostatecznym celem nie jest zdobycie kolejnego przedmiotu, pieniędzy, stanowiska ani nawet rozwiązania jednej relacji. Najważniejszym celem jest przemiana sposobu widzenia. Człowiek może otrzymać dokładnie to, o co prosił, a nadal pozostać wewnętrznie ślepy. Może również nie otrzymać tego w oczekiwanej formie, a mimo to zostać doprowadzony do poznania, które zmieni całe jego życie.
Światło, Słowo i odtworzenie porządku
W liturgii Hermesa ogromne znaczenie posiada światło. Nie jest ono jedynie dekoracją ołtarza ani symbolem dobra przeciwstawionego złu w bardzo uproszczony sposób. Światło jest obrazem świadomości, objawienia oraz zdolności rozpoznawania rzeczy takimi, jakimi są. Zapalenie lampy lub świecy może więc oznaczać coś więcej niż rozpoczęcie rytuału. Jest powtórzeniem kosmicznego aktu, w którym to, co pozostawało niewidoczne, zostaje ujawnione.
Obok światła pojawia się Logos, czyli Słowo. W dzisiejszym świecie słowo zostało mocno spłaszczone. Wypowiadamy tysiące słów, z których większość niczego nie buduje, niczego nie przemienia i często nawet niczego rzeczywiście nie przekazuje. W hermetyzmie słowo nie jest jednak przypadkowym dźwiękiem. Jest nośnikiem idei, wibracji i intencji, a w odpowiednich warunkach staje się przedłużeniem umysłu.
Dlatego w liturgii Hermesa nie powinno się wypowiadać formuł bez zrozumienia. Można oczywiście nauczyć się pięknej inwokacji, przeczytać ją podniosłym głosem, wykonać wszystkie gesty i nadal nie przekroczyć nawet progu świątyni. Świątynia nie rozpoczyna się bowiem przy drzwiach pomieszczenia. Rozpoczyna się tam, gdzie słowo zostaje zjednoczone z myślą, myśl z wolą, a wola z działaniem.
W takim ujęciu liturgia staje się próbą odtworzenia w człowieku właściwego porządku. Najpierw wycisza się ciało, później uspokaja emocje, następnie skupia myśli, a dopiero na końcu wypowiada słowo. Dzisiaj bardzo często robimy dokładnie odwrotnie. Najpierw mówimy, później myślimy, następnie próbujemy zrozumieć własne emocje, a na końcu dziwimy się, że rytuał nie posiada żadnej wewnętrznej siły.
Hymn, którego nie śpiewa wyłącznie głos
W tekstach hermetycznych pojawiają się hymny, modlitwy dziękczynne oraz święte brzmienia. Szczególne znaczenie posiada tutaj Rozprawa o Ósmej i Dziewiątej Sferze, w której uczeń prowadzony jest ku doświadczeniu wyższych poziomów rzeczywistości. Nie chodzi jednak o podróż w przestrzeni rozumianej fizycznie, jak gdyby człowiek miał przemieścić się z jednego miejsca kosmosu do drugiego. Jest to wznoszenie się świadomości ponad porządek zwyczajnych zmysłów i planetarnych uwarunkowań.
W tekście pojawiają się również ciągi samogłosek i święte wokalizacje. Dla współczesnego odbiorcy mogą wyglądać dziwnie, a nawet niezrozumiale, ponieważ człowiek został nauczony, że modlitwa musi przede wszystkim tworzyć logiczne zdania. Tymczasem istnieje różnica pomiędzy słowem, które przekazuje informację, a dźwiękiem, który zmienia stan tego, kto go wypowiada. W dawnych tradycjach święte samogłoski nie były ozdobnikiem. Stanowiły część praktyki, w której oddech, głos i świadomość zostawały połączone. ie musi być zatem pieśnią w dzisiejszym rozumieniu. Może być rytmiczną modlitwą, przeciągniętym dźwiękiem, szeptem albo nawet milczeniem, które pojawia się po ostatnim słowie. W zasadzie właśnie wtedy rozpoczyna się najważniejsza część hymnu, ponieważ człowiek przestaje wyłącznie mówić do Boga i zaczyna słuchać.
Nie jest to słuchanie głosu, który koniecznie musi zabrzmieć w pomieszczeniu. Odpowiedź może przyjść jako obraz, nagłe zrozumienie, wewnętrzny ruch, poczucie rozszerzenia świadomości albo głęboka cisza, w której nie trzeba już zadawać pytania. Oczywiście nie każde odczucie jest objawieniem, lecz nie oznacza to również, że każde doświadczenie należy natychmiast sprowadzać do przypadku. Mistyk nie powinien bezmyślnie wierzyć we wszystko, co pojawia się w jego umyśle, ale nie powinien także zamykać drzwi tylko dlatego, że współczesny świat boi się tego, czego nie potrafi zważyć.
Ołtarz Hermesa jako obraz człowieka
Ołtarz przeznaczony do liturgii Hermesa nie musi być przeładowany. Można umieścić na nim lampę lub świecę jako symbol Nous, kadzidło jako obraz unoszącej się modlitwy, wodę jako zwierciadło świadomości, pióro lub księgę jako znak Logosu oraz wizerunek Hermesa Trismegistosa. Nie są to jednak przedmioty działające automatycznie. Ich zadaniem jest skupienie uwagi i zbudowanie przestrzeni, w której każda rzecz posiada swoje znaczenie.
Lampa bez świadomości pozostaje lampą. Kadzidło bez intencji pozostaje spalanym materiałem roślinnym. Księga, której nikt nie rozumie, pozostaje zbiorem zapisanych stron. Dopiero człowiek, poprzez swoją obecność, uwagę i właściwie ukierunkowaną wolę, łączy te elementy w jeden organizm liturgiczny.
W ten sposób ołtarz staje się obrazem samego praktyka. Światło odpowiada jego umysłowi, woda jego duszy, kadzidło oddechowi, księga pamięci i wiedzy, natomiast przestrzeń pomiędzy przedmiotami odpowiada ciszy, bez której wszystkie symbole zaczynają ze sobą walczyć. Dobry ołtarz nie musi krzyczeć bogactwem. Powinien mówić porządkiem.
Wzywanie Hermesa
Wezwanie Hermesa nie powinno przypominać przywoływania sługi, który ma pojawić się na każde życzenie rytualisty. Hermes jest przewodnikiem, lecz przewodnik nie przejdzie drogi za człowieka. Może wskazać kierunek, otworzyć bramę, przynieść wiadomość albo połączyć rzeczy, które dotychczas wydawały się od siebie oddzielone. Nadal jednak to człowiek musi podjąć działanie.
W liturgii można zwrócić się do Hermesa jako do Trzykroć Wielkiego, Mistrza Słowa, Przewodnika Umysłów, Nauczyciela Tajemnej Wiedzy i tego, który prowadzi duszę przez granice światów. Nie chodzi tutaj o liczbę pięknych tytułów. Znacznie ważniejsze jest uświadomienie sobie, co każdy z nich oznacza. Kiedy nazywamy Hermesa przewodnikiem, przyznajemy jednocześnie, że sami nie znamy jeszcze całej drogi. Kiedy nazywamy go nauczycielem, zobowiązujemy się słuchać. Kiedy nazywamy go Mistrzem Słowa, powinniśmy również zacząć zwracać uwagę na własne słowa.
Nie ma sensu wzywać Hermesa, a następnie przez cały dzień posługiwać się kłamstwem, chaotyczną mową i obietnicami bez pokrycia. Liturgia nie kończy się w momencie zgaszenia świecy. Jeżeli rzeczywiście poruszyła świadomość, jej dalszym ciągiem powinien stać się sposób, w jaki człowiek mówi, pisze, myśli i przekazuje wiedzę innym.
Dziękczynienie zamiast ciągłego proszenia
Jednym z najważniejszych elementów duchowości hermetycznej jest dziękczynienie. Zachowana Modlitwa Dziękczynna pokazuje człowieka, którego dusza i serce zostają zwrócone ku Bogu nie tylko dlatego, że otrzymał konkretną korzyść, lecz dlatego, że został obdarzony poznaniem. Jest to zupełnie inna postawa niż handel duchowy, w którym człowiek obiecuje zapalić świecę, złożyć ofiarę albo odmówić modlitwę, jeżeli świat spełni jego oczekiwania. yka liturgię, lecz zarazem utrwala jej działanie. Człowiek dziękuje za możliwość poznawania, za zdolność widzenia, za obecność światła i za to, że może uczestniczyć w porządku większym od niego samego. Nie oznacza to udawania, że cierpienie nie istnieje ani że każda sytuacja jest dobra. Oznacza natomiast, że nawet w świecie pełnym chaosu świadomość nadal może zwrócić się ku źródłu.
Po modlitwie warto pozostać przez chwilę w ciszy. Nie należy natychmiast sięgać po telefon, sprawdzać wiadomości ani zaczynać rozmowy o przypadkowych rzeczach. Liturgia potrzebuje czasu, aby opaść w człowieku niczym osad na dno naczynia. Dopiero wtedy można zauważyć, co rzeczywiście pozostało po rytuale, a co było wyłącznie chwilowym wzruszeniem.
Duchowe odrodzenie
Ostatecznym celem liturgii Hermesa jest odrodzenie człowieka. Nie chodzi tutaj o zmianę osobowości na bardziej przyjemną, spokojną i dostosowaną do oczekiwań innych ludzi. Chodzi o narodzenie się świadomości, która przestaje postrzegać siebie jako całkowicie oddzieloną od kosmosu, Boga i innych istnień.
W hermetyzmie człowiek posiada podwójną naturę. Należy do świata materialnego, ponieważ posiada ciało, podlega czasowi, przemianom i śmierci, lecz równocześnie nosi w sobie zdolność przekraczania tego świata poprzez Nous. Nie powinien więc gardzić materią, lecz nauczyć się ją uświęcać. Nie powinien również ubóstwiać materii, ponieważ wtedy zapomina o własnym pochodzeniu.
Liturgia Hermesa łączy te dwa porządki. Ciało wykonuje gesty, płuca dostarczają oddechu, głos wypowiada słowa, oczy obserwują światło, lecz świadomość zostaje skierowana ku temu, czego nie można zamknąć w żadnym przedmiocie. Człowiek stoi na ziemi, ale jego umysł zaczyna dotykać gwiazd. Nie ucieka ze świata. Uczy się widzieć świat jako żywą świątynię.
Czy liturgia Hermesa nadal może działać?
W zasadzie powinniśmy najpierw zapytać, co rozumiemy przez słowo „działać”. Jeżeli oczekujemy, że po jednym rytuale nagle zdobędziemy całą wiedzę, zaczniemy słyszeć głosy bogów i otrzymamy odpowiedź na każde pytanie, prawdopodobnie będziemy rozczarowani. Liturgia hermetyczna nie jest automatem, do którego wrzuca się monetę w postaci modlitwy.
Jeżeli jednak przez działanie rozumiemy stopniową zmianę świadomości, wyostrzenie zdolności obserwacji, uporządkowanie myśli, pogłębienie intuicji oraz coraz silniejsze odczuwanie związku pomiędzy człowiekiem a kosmosem, wtedy liturgia może stać się jednym z najważniejszych narzędzi praktyki. Jej działanie nie zawsze będzie gwałtowne. Czasami objawi się dopiero po wielu tygodniach, kiedy zauważymy, że inaczej reagujemy, inaczej rozumiemy symbole i dostrzegamy zależności, które wcześniej pozostawały niewidoczne.
Hermes jest przecież patronem przejścia, komunikacji i przekraczania granic. Jego liturgia nie ma zatrzymywać człowieka przed ołtarzem. Ma nauczyć go poruszać się pomiędzy światami, pomiędzy tym, co widzialne i niewidzialne, pomiędzy słowem i ciszą, wiedzą i doświadczeniem, człowiekiem i Bogiem.
Nie kończy się więc wtedy, kiedy gasimy światło. Wtedy dopiero rozpoczyna się jej sprawdzian. Całe życie staje się przestrzenią rytuału, każde słowo może stać się częścią Logosu, każda decyzja może wprowadzać porządek albo chaos, a każdy człowiek może być posłańcem czegoś, czego sam jeszcze w pełni nie rozumie.
Liturgia Hermesa nie polega na odgrywaniu starożytności. Nie chodzi o zakładanie szat, których znaczenia nie znamy, wypowiadanie greckich słów tylko dlatego, że brzmią tajemniczo, ani tworzenie przedstawienia dla samego siebie. Jej istotą jest doprowadzenie człowieka do takiego stanu, w którym przestaje wyłącznie czytać o Boskim Umyśle, a zaczyna rozpoznawać jego światło we własnej świadomości.
Hermes nie daje nam gotowego świata. Daje klucz. Od człowieka zależy, czy będzie go nosił jako ozdobę, czy rzeczywiście spróbuje otworzyć nim drzwi.