Zanim człowiek uwierzył — najpierw wiedział
15 styTo nie religie dawały człowiekowi poczucie obecności natury. To człowiek sam był jej pierwszym świadkiem. Już od zarania dziejów obserwował przemijanie – i nie chodziło wyłącznie o zmiany pór roku, lecz o zjawiska gwałtowne i bezpośrednie: deszcz, burze, grzmoty, które odbierano jako gniew z wysoka, jako reakcję siły większej niż on sam.
Chcąc nawiązać kontakt z tą siłą, pierwsi ludzie zaczęli używać dźwięków. Tworzyli rytmy i odgłosy przypominające grzmot – była to magia naśladowcza, oparta na przekonaniu, że odtworzenie zjawiska natury może przywołać jego skutek. Wielkie szkoły misteryjne i tradycje inicjacyjne pisały o tym już tysiące lat temu: człowiek uczył się poprzez obserwację i imitację praw rządzących światem.
Drugą znaną formą była magia podobieństw. Rysowano sylwetkę człowieka na drzewie lub innym materiale, a następnie wbijano w nią gwoździe, wierząc, że ból zadany symbolowi przeniesie się na osobę, którą on reprezentuje. Wiele z tych praktyk, w zmienionej formie, przetrwało aż do dziś.
Jednak jeśli mamy mówić o prawdziwej mocy, to nie rodzi się ona ani z hałasu, ani z zewnętrznych gestów. Prawdziwa moc rodzi się w ciszy i samotności — przy czym samotności nie należy mylić z byciem samemu. Samotność to stan wewnętrzny, w którym człowiek przestaje odbijać cudze myśli i zaczyna słyszeć własne.
W ten sposób rodziło się wielkie poznanie. Ludzie zdobywali wiedzę poprzez wizje, które czasem przychodziły noc po nocy. Największym jednak przełomem był moment, w którym człowiek zaczął śnić. Sen stał się bramą — dowodem na to, że istnieje coś więcej, coś, co obejmuje nas od wewnątrz i wykracza poza czysto materialne doświadczenie.
Nie była to błędna diagnoza. Tak jest naprawdę. Późniejsze tradycje ujęły to w słowach, które przetrwały wieki: to, co na zewnątrz, jest także wewnątrz; a to, co wewnątrz, istnieje również na zewnątrz. Człowiek nie wymyślił tej prawdy — on ją rozpoznał.